Design Your Life

W poprzednim wpisie pojawił się pean pochwalny na rzecz Insta… i coś o porządkowaniu życia…

i pytanie- czemu ma to służyć? Co Instagram ma do organizacji życia?

Marzec na Instagramie

POSTANOWIENIA, NIE TYLKO NOWOROCZNE

Prawie każdy robi postanowienia noworoczne… nawet jeśli nie robi, to jednak coś tam planuje, tylko się po prostu do tego nie przyznaje. Czemu? Bo potem głupio przed samym sobą przyznać, że jak zwykle nie wyszło… że znowu nie zaczęłam czytać co wieczór, nie zaczęłam biegać, nie nauczyłam się hiszpańskiego… i czego tam jeszcze nie zrobiłam…

No głupio, kurde, żeby przez cały rok? 12 miesięcy? 365 dni nie znaleźć na to czasu? No bez jaj…

Więc co Ty takiego robiłaś każdego dnia?

– Hm- zastanowisz się- no przecież byłam w pracy, odbierałam dzieci ze szkoły, robiłam zakupy, gotowałam obiad, robiłam pranie (w sumie samo się zrobiło… w sensie pralka zrobiła)… i hmm…

To koniec?

przy założeniu, że:

  • pracujesz od 8 do 16, odbierasz dzieci o 16.30, o 17.00 jesteś w domu (jeśli z pracy do domu masz pół godziny drogi)
  • robisz zakupy… skoro codziennie, to nie są za duże, więc ile mogą trwać? pół godziny?… no to o 17.30 jesteś w domu
  • robisz obiad… skoro codziennie, to nie może to być nic dużego, więc ile to trwa? pół godziny? No niech będzie, że godzinę… mamy 18:30, w sumie to pora obiadokolacji
  • robisz pranie, albo pralka robi, nieważne, niech będzie kolejne pół godziny… mamy 19:00
  • skoro masz dzieci to pewnie pomagasz im w lekcjach… z godzinkę? Jest 20:00

Weźmy jednak po uwagę, że tak naprawdę to nie gotujesz codziennie i nie robisz codziennie prania (które tak naprawdę ‚robi się’ samo podczas wykonywania przez Ciebie innych czynności), więc Twoje obowiązki (bo pomóc dzieciakom w lekcjach może też czasem małżonek, nie?) kończą się jednak nieco wcześniej niż o 20.00…

I co dalej? Koniec dnia? Idziesz spać?… nie, siadasz do kompa i surfujesz do 23, bo przecież, do cholery, masz prawo do odpoczynku… tylko czy faktycznie odpoczywasz?

Czy po kilku godzinach w sieci czujesz się wypoczęta? Zrelaksowana?

Jeśli piszesz bloga i w końcu dopięłaś artykuł na ostatni guzik i z uczuciem nieopisanej dumy wciskasz ‚opublikuj’ to pewnie, czujesz się zrelaksowana, zadowolona, ale… nie publikujesz codziennie

NIE MASZ CZASU?

– Do czego zmierzasz?- zapytasz- chcesz mi udowodnić, że nic konkretnego tak naprawdę nie robię?

Nooooooo… niestety tak. Każda z nas jest codziennie zajęta: pracą, domem, rodziną… od groma tego, ale, jak widzisz, na pytanie ‚co konkretnie robisz każdego dnia?’, tak samo jak ja masz problem z odpowiedzą. I dlatego na pytanie ‚dlaczego nie wdrożyłaś swoich postanowień?’ tym bardziej nie jesteś w stanie odpowiedzieć, bo ‚praca, dom, rodzina, obowiązki’ to już tylko wymówka.

PRZEANALIZUJ SWÓJ DZIEŃ

np. przez najbliższy tydzień, codziennie… zapisuj, rysuj, oznacz co robiłaś… Najlepiej było by to usystematyzować godzinowo, ale to już wyższa szkoła…

Dla ułatwienia pokaże Ci jak to u mnie wygląda

codziennie szybciutko, żeby nic mi nie umknęło rysuję sobie ‚symbol’ jakiejś czynności… w wolnej chwili przenoszę całość w jedno miejsce, w mój planner, który pokazuje mi czarno na białym co i jak…

planer1

I co? I okazuje się, że jedyną rzeczą- przyjemnością zresztą- którą wykonuję zawsze jest picie kawy! Codziennie znajduję czas na wypicie dwóch filiżanek kawy… oczywiście najczęściej coś przy tym robię: coś podczytuję, piszę artykuł, przeglądam prasę, albo po prostu latam w sieci, ale…

codziennie znajduję na to czas

dlaczego więc nie mogę go znaleźć np. na ćwiczenia? Przecież kilka/naście brzuszków, przysiadów, pajacyków zajmuje mniej czasu niż przygotowanie i wypicie kawy

BO CI SIĘ NIE CHCE

zaczęłam biegać… haha JA!!! ten leń sportowy zaczął się ruszać… dumna jestem z siebie, a jakże, ale… już zaczynam marudzić, bo:

  • efektów brak (3 krótkie biegi, po ok.1,5 km, mam za sobą, a już chcę efektów!),
  • wydolność kiepska i dyszę jak lokomotywa parowa (po latach siedzenia za biurkiem)
  • wolałabym rano, a nie wieczorem (ale po nocy z przyklejonym do cycka niemowlakiem, każde pół godziny jest dla mnie na wagę złota… bo i tak wstajemy o 6:/)

znalezienie argumentów na to, żeby czegoś nie zrobić jest cholernie proste, gorzej jest w drugą stronę

Nie chce Ci się biegać? A mnie się chce? Nie chce się, ale czuję się źle w moim ciele, a ze wszystkich sportów jakie znam bieganie jest najtańsze 😉 więc…

ustaliliśmy z Lubym konkretne dni na bieganie i kiedy ten dzień nadchodzi zaczynam biadolenie, bo…     (i tu pojawia się cała litania…)… On w końcu mówi ‚dobra, to idę sam’… i w tym momencie zaczyna się wewnętrzna walka…

ZMOTYWUJ SIĘ

  • dlaczego nie idziesz? przecież ustaliliście…
  • chcesz zeżreć kolejne ciastko? A żryj tylko potem nie jęcz!!! …
  • taka pierdoła jesteś że nie możesz ruszyć dupska?…
  • idź, do cholery, rusz się, potem zeżresz to ciastko…

takie motywujące rozmowy ze sobą przeprowadzam, po czym wciskam oporne ciało w opięty strój do biegania, w którym mój wystający brzuch sprawia wrażenie 4- miesięcznej ciąży…

więc wciskam się w ten strój i od razu czuję się lepiej, bo chociaż brzuch wygląda jak powyżej, to cała reszta jest całkiem całkiem… i takie ”całkiem całkiem’ chciałabym wypracować…

więc idę biegać, dyszę jak lokomotywa parowa, pocę się jak prosię, robię milion przerw, jęczę, stękam i marudzę, ale… wracam zadowolona 😀

co więcej, ciało nie stęka, nie marudzi, że coś boli, bo właściwie nie boli… po szybkim, chłodnym prysznicu i unormowaniu oddechu czuję jakbym wróciła z długich wakacji… nieco zmęczona, ale szczęśliwa

DESIGN YOUR LIFE

i dumna z siebie, że dałam radę, że się zmusiłam… wróć, zmotywowałam…

bo prawda jest taka, że ciało potrzebuje ruchu, nie tylko po to żeby schudnąć, ale żeby służyć nam długie lata… o ile na starość nie złamie mnie jakaś choroba, to nie chciałabym żeby złamało mnie moje zaniedbane ciało, a właściwie moje cholerne lenistwo

więc… rusz się kobieto i motywujmy się nawzajem 🙂

No weź się, kobieto!

a wracając do początku

co ma Instagram do organizacji życia?

Otóż insta służy nam w większości do uwieczniana różnych momentów w życiu… czasem wrzucamy wszystkie zdjęcia jakie robimy, a czasem tylko te starannie wyselekcjonowane…

jeśli przyjrzymy się temu co publikujemy zobaczymy jak wygląda nasze życie… jakich kadrów jest najwięcej… jakie motywy pojawiają się najczęściej… ale zobaczymy też to, czego na nich nie ma, a co powinno być… to, nad czym powinniśmy popracować

zrób sobie taki kolaż zdjęć z poprzedniego miesiąca i zastanów się czy jesteś zadowolona z tego co widzisz

Jak już wcześniej wspomniałam, jedyną rzeczą na którą zawsze znajdę czas jest kawa… i na moich zdjęciach z insta doskonale to widać 😉 całe szczęście, że jest tam też miejsce na książki i jakiś rozwój 😉

Zapisz

38 myśli na temat “Design Your Life

  1. Wiele osób myśli, że dzieci to doskonała wymówka, ale niestety tak nie jest. Masz rację, powodem jest często lenistwo i wmawianie sobie braku czasu. Czas na surfowanie po internecie mamy zawsze, ale na zrobienie czegoś dla siebie – nigdy.

    1. otóż to, gdyby zliczyć ten czas jaki spędzamy w sieci to nam się zwyczajnie głupio zrobi… nie neguję samej sieci, bo jestem z nią również silnie powiązana, ale staram się racjonalnie podchodzić do internetu i nie wchodzić na pudelki, demotywatory i inne czasopochłaniacze 😉

  2. Bardzo fajny wpis 🙂 często coś odkładamy na później, bo się nie chce, bo nie ma czasu… A potem dziwimy się, że nie ma wyników. Stop. Rusz tyłek, a wyniki się pojawią 🙂 miłego dnia 🙂

  3. Ja swój wolny czas a teraz mam co trochę więcej spędzam na pisaniu bloga na spacery z psem i córką i na pracach w ogrodzie.

    1. mnie się wydawało, że na macierzyńskim będę mieć tego czasu nieco więcej, a tu nie bardzo:/ ale na pogodę czekam jak na zbawienie, w ziemi się lubię pogrzebać i dziecku też dam kawałek 😉

  4. Nie korzystam z Instagrama, ale podoba mi się to, jak odniosłaś go do kwestii organizowania życia 😉 Ale myślę, że i bez Instagrama można się dobrze zorganizować, grunt to umieć planować i trzymać się tych planów 😉

  5. Podpisuję się pod zmuszaniem się do wysiłku, kawą i czytaniem 🙂 Ciekawy pomysł z notowaniem wszystkiego, a na moim Insta jest też na szczęście sporo zieleni i psa, co nie pozwala mi się zastać 🙂 Pozdrawiam!

    1. ha, ja mojej zieleni robię kupę zdjęć, ala jakoś przed opublikowaniem wszystkie odpadają… muszę się podszkolić w fotografowaniu, a pies mój znowu nie lubi pozować :/

  6. Pracuję w domu. Przy siedmioosobowej rodzinie gotowanie jest codziennie, pranie też. Psy same się nie ograna, a szynszyle strasznie syfią, tak jak dzieci. jednak jestem zorganizowana, mam czas na wszystko, na swoje przyjemności też.

  7. Ja na insta rzadko coś wrzucam prawdę mówiąc. Zdjęć jakoś dużo też Nie robię , jedynie moja córka ma wieczną sesję xp ale motywacja by się przydała większa. Ale czekałam aż mi się chociaż połóg skończy żeby ruszyć cokolwiek. A na resztę, to zależy czy dziecko pozwoli

    1. oczywiście ja też nie śmigałam tuż po porodzie (cesarce), też musiałam swoje odczekać i prawdę mówiąc, teraz po prawie 7 miesiącach, jestem powiedzmy w stanie coś ze sobą zrobić… ale każda motywacja jest dobra, byle była skuteczna 😉

    1. ooo żeby moja kiedyś zechciała tak wcześnie pójść spać :/ dzisiejszej nocy np. spałam na siedząco z bobasem do siebie przyklejonym, bo ją łóżku w dupkę parzyło 😉

  8. Niby opis życia pracującej kobiety, a i uczennica się załapie. Genialny tekst! Co prawda na razie ciężko mi aż rak wpływać na moje życia, chociażby przez to, że chodzę do szkoły. Jednak mam nadzieję, że kiedyś będę pracować tak jak chcę.

    1. pewnie, że się załapie bo ja też studiuję, haha jeszcze mi mało… dom, dzieci, praca, szkoła, blog, jeszcze jakieś fitnesy mi się marzą… czasem doba naprawdę jest za krótka 😉

  9. To zawsze kwestia motywacji i wytrwałości. Jeśli komuś pomaga w tym Insta – to super! Mnie nie. Mnie pomaga świadomość, że robię coś dla siebie – dlatego ćwiczę. Po jakimś czasie się do tego przyzwyczajam i zwyczajnie źle mi bez ćwiczeń. Ale biegać nie lubię, ćwiczę w domu rozciąganie, jogę i parę innych ćwiczeń – i tak też jest ok. Ważne, by robić to w zgodzie ze sobą. Ale masz racje – nie biadolić, narzekać, tylko robić. I tego wszystkim życzę. 🙂

    1. a wiesz, że to też nie jest głupia myśl?… na pewno będziesz go miała milion razy więcej niż ja 😉
      swoją drogą, właśnie się u Ciebie rozgaszczam i już znalazłam artykuł dla siebie Polska Laicka (akurat jestem w trakcie pisania czegoś w tym temacie)

  10. Codzienne uczenie na miesnie klatki piersiowej prowadz w apartamentu, na sprawnym podlozu. Usiadz na posadzce i wyprostuj plecy. Nogi zegnij w kolanach. Unies dlonie nad glowe, nastepnie w zywym tempie rozkladaj ramiona na skraje. Potrafisz jeszcze skladac i wygladzac ramiona naprzemiennie.

Dodaj komentarz