Planner 2018

Jak się zorganizować czyli ogarnij swój planner

O tym, że warto się zorganizować, w dobie Bullet Journali i innych fantazyjnych plannerów, nikogo chyba przekonywać nie trzeba. O tym, że warto sobie takie planner założyć, niekoniecznie papierowy i niekoniecznie kolorowo- rysunkowy, już będę. Bo nic nie działa tak dobrze na mój sen, jak świadomość, że ogarniam swoje sprawy.

Dziś o sprawach blogowych…

Zwykle jest tak, że natchnienie dopada mnie w najmniej odpowiednim momencie, np. w trakcie gotowania. Wtedy w pędzie szukam jakiegoś notesu czy jakiejkolwiek kartki i piszę, a słowa dosłownie spływają na papier same, myśli układają się w fajne zdania…. piszę szybko, byle jak, byle do przodu, by nie uleciały, by czegoś nie pominąć, nie zapomnieć…

jak to wygląda, opisywałam tu …

Wena czyli co jest potrzebne do pisania

Zwykle jest tak, że piszę ile się da, żeby zdążyć przelać myśli na papier. Kiedy myśli przestaną płynąć, staję w miejscu i zwykle nie mogę ruszyć dalej…. oznacza to, że natchnienie poszło z wiatrem, a teraz czeka mnie praca. I tą odkładam na później. Bo nic mnie już nie goni. Mam na tą chwilę ponad 40 rozpoczętych tekstów, które czekają na swoją kolej.

Zanim dojdzie do publikacji minie jeszcze nieco czasu.

Jak się zorganizować?

Przede wszystkim trzeba sobie ustalić trzy podstawowe kwestie:

KIEDY- czyli w jaki dzień tygodnia publikuję

GDZIE- w jakich mediach

CO- na jaki temat


Plan (planner) działania

  • jeśli ustaliłam sobie, że dniem publikacji jest środa → wówczas za pisanie konkretnego tekstu zabieram się w poniedziałek.
  • jeśli wśród rozpoczętych tekstów jest taki, który mogę uznać za prawie skończony, biorę go na pierwszy ogień. Czasem bywa tak, że tekst potrzebuje tylko kilku zabiegów upiększających, dodania zdjęcia, kilku nagłówków i już. Częściej jednak zdarza się, że coś jeszcze dopisuję i znów się zaczyna… piszę, dopisuję, dopieszczam i zaczynam odbiegać od tematu → pojawia się wówczas kolejny pomysł na post i ten leci na następną kartkę. Bywa więc tak, że z jednego tylko upiększanego tekstu- matki rodzi się nagle kilka kolejnych. Cudowna moc twórcza- oby mnie nigdy nie opuściła 🙂

  • jeśli z powyższego tekstu urodzą mi się kolejne, stanowią pewnego rodzaju cykl powiązany tematycznie → wówczas w tekście- matce sugeruję co znajdzie się w kolejnych wpisach

    np. (w następnym poście-> o tym jak dostać pracę w drogówce nie mając prawa jazdy)

    Doświadczenie a wykształcenie, czyli jak dostać pracę nie mając żadnego z nich

  • teksty powstałe w trakcie pisania numeruję i zaznaczam w plannerze kiedy mają być opublikowane- zdarza się, że mam je rozpisane na kilka tygodni naprzód

  • ponieważ planuję sobie publikacje, wiem kiedy i jaki tekst ma się pojawić, a więc za który z już rozpoczętych powinnam się zabrać w kolejny poniedziałek

  • jeśli planowany tekst stawia opór, mogę zrobić z nim trzy rzeczy:

    → jeśli za nic nie mogę go rozwinąć, zostawiam go i biorę się za kolejny. Czasem jest tak, że poprzednia wizja się ulatnia, że myśl, która wydawała się ważna, staje się już nieaktualna. Zostawiam go bez żalu. Nie ma nic gorszego jak tworzenie w bólach, szczególnie wtedy kiedy wokół Ciebie krąży milion innych myśli

    → czasem zdarza się tak, że poza fajną myślą, jaka została zapisana, nie ma nic, żaden tekst nie chce się urodzić → wówczas myśl zostaje- jako myśl, hasło, które może kiedyś gdzieś zostanie użyte, np. w motywacyjnym wpisie na FB.

    → jeśli mimo wszystko zależy mi na tym tekście, odkładam go z zaznaczeniem by do niego wracać co jakiś czas

  • nie odkładam tekstów na wieczne czekanie, bo to nie ma sensu → tekst, który leży zbyt długo traci na aktualności i ciężko do niego wrócić, a co gorsza, myśl, która mu przyświecała nie zawsze została zapisana i po dłuższym czasie pojawia się problem z jej odtworzeniem, po prostu nie wiadomo o co nam wtedy chodziło- taki tekst ląduje w koszu

  • jeśli mam więcej czasu, staram się teksty- dzieci zapisywać do końca, wyczerpać temat możliwie jak najbardziej, żeby została mi tylko kosmetyka

  • jeśli brak mi czasu, to co się da zapisuję hasłami, żeby kiedy do nich wrócę, wiedzieć co jeszcze powinno się w nich znaleźć.


I najważniejsze

Planowanie wpisów nie zawsze udaje się od początku do końca i nie ma co się tym stresować. Jeśli pisząc np. o zarządzaniu sobą w czasie, masz rozrysowany i zaplanowany cały blok wpisów, a nagle pojawia się myśl podzielenia się np. swoimi wrażeniami z ostatniej podróży to nie ma sensu, żeby odkładać go na kiedyś.

Planowanie wpisów nie ma na celu ustalenia terminarza wpisów dotyczących jednego tematu aż do wyczerpania. Planowanie wpisów ma na celu usystematyzowanie swojej pracy, rozłożenie w czasie kolejnych powiązanych tematycznie artykułów, by w efekcie wyczerpać temat. Pisząc o czymś innym może się okazać, że pojawi się kolejny pomysł na wpis dotyczący poprzedniego, zamkniętego już tematu. Przecież go nie porzucę tylko dlatego, że tamten temat już zakończyłam. Pisząc i planując wpisy warto oznaczyć jakiej kategorii tematów dotyczą. Dzięki temu czytelnik nie zanudzi się czytając wciąż o tym samym przez kilka tygodni, a może okazać się, znajdzie tu coś co go być może bardziej zainteresuje.

Z reguły mój planner wygląda właśnie tak

Planner wpisów na bloga

A jak pisanie wygląda u Ciebie? Planujesz je czy idziesz na żywioł?

17 myśli na temat “Jak się zorganizować czyli ogarnij swój planner

  1. Podziwiam taki typ działania… Ja również planuję, ale nie aż tak skrupulatnie jak Ty. Przy dwójce dzieci życie niekiedy samo weryfikuje plany, więc nie zawsze mogę się wywiązać z tego co sobie postanowiłam… 😉

    1. Ja mam jednego małego szalonego Dideła i też nie jest łatwo, ale nie narzucam sobie czegoś czego nie dam razy zrobić. Poradnikowe blogi piszą „bądź w social mediach codziennie”! No nie, codziennie to dla mnie zdecydowanie za dużo 😉

    1. W sumie to i ja mam kilka, ale pracuję nad tym, że stworzyć taki, w którym będę miała wszystko i nie będzie bałaganu 🙂

    1. U mnie też łatwo nie jest, bo w pewnym sensie, żeby blogować regularnie inne sprawy muszę odłożyć na bok. A one już dopominają się uwagi. Niewykluczone, że będę musiała blogowanie teraz odłożyć na bok :/

    1. To też nie zawsze tak idealnie wygląda 😉 nie zawsze udaje mi się opublikować post wtedy kiedy zaplanuję, ale prawda jest taka, że gdyby nie te plany, to wszystko by mi się posypało.

Dodaj komentarz