Samorealizacja-afirmacja-rozwój

Szczęście? Czyli co?

Zewsząd atakują nas bodźce, które uświadamiają nam, że szczęśliwi nie jesteśmy. Bo nie stać nas na remont kuchni/odjazdową imprezę/zagraniczne wakacje. No chyba, że weźmiemy kredyt…

Nie masz figury bogini ani błyszczących perliście zębów? Weź pigułkę albo kup najlepszą na świecie pastę do zębów…

Twoje dziecko/Twoja matka/Twój pies nie chce jeść? Kup mu Apetizer…

Ile by przykładów nie przytoczyć efekt będzie zawsze taki sam. Kup … (wpisać dowolnie) a będziesz szczęśliwy, schudniesz, znajdziesz wymarzonego partnera, Twoje życie będzie jedną wielką karuzelą.

Czy rzeczywiście?

Posiadanie

Wielu z nas myli pojęcie szczęścia z posiadaniem. Sama nie jestem wyjątkiem. Jak każdy, mam swoją listę absolutnych Must Have i moment w którym staję się posiadaczką danego ‚skarbu’ jest szczytem totalnej euforii. Ale jak długo? Tydzień? Miesiąc? Może pół roku, jeśli jest to rzecz wielkogabarytowa. Potem kolejny punkt z listy skreślamy i polujemy na kolejny. A co jak się lista skończy? Taa haha skończy się 😀 Nigdy się nie skończy, to swoiste neverending story… Zawsze coś nowego się dopisze… i tak do usranej śmierci będziemy gonili za kolejnymi materialnymi dobrami. Byle tylko poczuć się szczęśliwi… wróć… zadowoleni. Tylko zadowoleni, nie szczęśliwi. Szczęście to jednak coś więcej.

Potrzeby

Kojarzycie coś takiego jak piramida potrzeb? Jej twórca, amerykański psycholog Abraham Maslow twierdził, że istotą szczęścia jest zaspokojenie potrzeb.

Zaczynamy od tych niższego rzędu, po zaspokojeniu których, przechodzimy kolejno do potrzeb wyższego rządu. A zatem

osoba szczęśliwa to ktoś kto zaspokoił wszystkie podstawowe potrzeby

Ponieważ najwyższą z potrzeb jest potrzeba samorealizacji, to idąc tym tokiem myślenia przyjąć należy, że ludzie szczęśliwi to ludzie samorealizujący się.

Samorealizacja

A co to takiego? Według mądrej, książkowej teorii samorealizacja to ciągłe dążenie do rozwijania się, swoich talentów i możliwości, dążenie do wewnętrznej spójności, jedności z samym sobą, spełnienia swojego przeznaczenia lub powołania. Maslow proces samorealizacji utożsamił z twórczością jako ekspresję osobistego potencjału jednostki, przejawiającą się w różnych czynnościach dnia codziennego.

Reasumując: mam co jeść, gdzie spać, mam też z kim spać. Mam gdzie mieszkać, mam tam też święty spokój i wszystko czego potrzebuję. Mam rodzinę, a więc miłość i akceptację. Pracuję zawodowo, więc buduję swoją pozycję, jakiś szacunek czy uznanie…. w oczach mojej 11-latki zasługuję na najwyższy szacunek, dla niej jestem twardą babką z którą się nie zadziera ;D

W sumie pozostała mi już tylko samorealizacja. Dlatego też tu jestem 😀 Tu się będę realizować, uzewnętrzniać, skarżyć i narzekać, uczyć i mondralować 😉

Na koniec, cechy osób samorealizujących się wg Maslowa:

  • realistyczne nastawienie do świata;
  • akceptacja samego siebie;
  • przyjazny stosunek do otoczenia;
  • spontaniczność;
  • niezależność;
  • niekonwencjonalne podejście do życia (unikanie stereotypów);
  • głęboka duchowość;
  • głębokie przeżywanie miłości;
  • filozoficzne, niezłośliwe poczucie humoru;
  • kreatywność;
  • bogata osobowość, odporna na wpływy otoczenia.

No cała ja!

Bez dwóch zdań… ta głęboka duchowość… ta bogata osobowość 🙂

Witajcie więc w moich (nie) skromnych progach 😉

3 myśli na temat “Szczęście? Czyli co?

  1. Kiedy oglądam reklamę Apetizer zbiera mi się na wymioty. Już bardziej głupkowatego produktu nie może być: Twoje dziecko lubi słodycze i nie je obiadu? Daj mu tabletkę to wpierdzieli jedno i drugie a za 5 lat będziesz kupowała mu suplementy diety. Nie słyszałam jeszcze o dziecku, które zagłodziłoby się na śmierć. Wystarczy nie kupować słodyczy i się trochę postarać.
    Dzisiejsze pokolenia wymagają od życia bardzo dużo i dlatego niestety jesteśmy wiecznie nieszczęśliwi. Wciąż ze sobą rywalizujemy.

    1. dokładnie, masz rację… w ogóle jakieś popieprzone czasy mamy, w jednym spocie reklamowym walą Ci reklamy samych leków, dla dziecka bo niejadek, dla babci bo … no babciom to na wszystko… dla męża bo siwieje, albo łysieje i oczywiście ma problemy z konarem… dla Ciebie, bo nie wyrabiasz… do tego dzieci trzeba na siłę na podwórko wyganiać… bo im się nudzi!!! dobrze że ta moja chociaż jakiś sport chce uprawiać, a nie gapić się tylko w tv/kompa/smartfona… a już szczytem wszystkiego była swego czasu reklama tabletu uspokajającego… i znajoma takie kupiła, dla synów… lat 4 i 2 :\ a teraz starszego wołami sprzed kompa nie wyciągniesz

Dodaj komentarz