Mam marzenie, by pisanie, które jest moją pasją, stało się pracą

Mam takie marzenie

Mam takie marzenie

że wstaję rano, skoro świt, przemykam cichutko korytarzem, zaglądając po drodze do pokoi moich dzieci, pogrążonych w błogim śnie.

Sunę w dół po wyściełanych przyjemnym ciepłem drewnianych stopniach schodów, by przenieść się w skąpany w porannym słońcu świat.

Zostawiam za sobą ciemne piętro, noc i pogrążoną w śnie rodzinę, by z radością wejść w nowy, jasny, nieznany dzień.

Mam takie marzenie

że otwieram szeroko drzwi tarasowe i z kubkiem parującej, aromatycznej kawy staję w nich, wdychając głęboko zapach rześkiego poranka. Wokół tańczy delikatny wietrzyk muskający mi twarz, rozwiewający firanki i resztki snu.

Mam takie marzenie

że zasiadam przy dużym, drewnianym stole w salonie, z kubkiem parującej kawy i maszyną do pisania, a wokół unosi się zapach świeżo ściętych róż z mojego ogrodu.

Mam takie marzenie, że piję kawkę, a wokół unosi się zapach róż

Mam takie marzenie

że po zapisaniu ostatniej planowanej strony do uszu moich dobiega tupot małych stóp i śmiech dzieciaków radośnie zbiegających po schodach.

Mam takie marzenie

że po dobrze rozpoczętym poranku, mogę z radością i satysfakcją zająć się obowiązkami dnia codziennego.

Mam takie marzenie…

ale życie te moje marzenia szybciutko weryfikuje i sprowadza mnie na ziemię. Mniej więcej w połowie pisania drugiego akapitu, moje młodsze dziecko płaczem oznajmiło, że zaczyna już dzień.

Nie mniej jednak warto marzyć, żeby się potem miło zaskoczyć…

Nie, nie dostałam nagle w spadku piętrowego domu z dużym salonem i ogrodem różanym. Nie dostałam też propozycji pracy copywritera, o której w skrytości marzę.

Nic z tym rzeczy. Po prostu rozsunęłam zasłony w moim salono-sypialnio-bawialnio-gabinecie, za którymi ukazał się piękny, słoneczny dzień. Otworzyłam na oścież okno i choć kubek parującej kawy, zamiast w moich dłoniach, stał sobie bezpiecznie na wysokiej komodzie, gdzie nie dosięgną zwinne, małe rączki mojego 15-miesięczniaka, to w jednej chwili zmieniło się wszystko. Twarz moją musnął delikatny powiew rześkiego wietrzyku, który wpadł do mieszkania rozwiewając firanki i sen. Aż się żyć zachciało 😀 Po deszczu i oszalałym wczorajszym wietrze nie pozostał nawet ślad. Nic to, że powyższy tekst zamiast przy dużym, drewnianym stole, skończyłam, stojąc przy wysokiej komodzie z kubkiem parującej kawy obok.

Mam marzenie, by pisanie, które jest moją pasją, stało się pracą

Nieważne, że marzenia tak łatwo się nie spełniają. Nieważne, że nie wszystko idzie po naszej myśli. Ważne, że tak drobna rzecz potrafi człowiekowi rozjaśnić dzień i spowodować, że uśmiechnie się szeroko do tego nowego, nieznanego dnia.

Czego i Wam, moim mili życzę 🙂

6 myśli na temat “Mam takie marzenie

    1. No właśnie ten był taki zapowiadający wiosnę, naprawdę aż miałam chęć lecieć, pokopać na działce i rośliny sadzić 😀

Dodaj komentarz