Miłości dwie

Moda i wnętrza to moje dwie miłości

Od zawsze. Czasem wiążę się z jedną na dłużej o drugiej zapominając, czasem odkrywam tę drugą na nowo, zdradzając z nią tę pierwszą.

Czasem zdradzam je obie z chwilowymi miłostkami, jak było z fotografią. Czasem pozornie o nich zapominam zatracając się w renowacjach czy innych diyach.

Ale zawsze do nich wracam.

Zresztą moje zdrady też nie pochodzą z jakiś totalnie odległych rejonów, renowacje czy diye związane są z wnętrzami, zaś fotografia towarzyszy mi do dziś, chociażby przy blogu.

Żadna z moich miłości nie jest moją pracą

Może i dobrze. Może dzięki temu jesteśmy razem tak długo? Choć nie ukrywam, że podchody do architektury wnętrz podjęłam. Nieudane, więc odpuściłam. Zbyt mało wiary we własne umiejętności? czy może podświadomie wiedziałam, że są ode mnie lepsi? Zamiast tego, wyżywam się więc na własnych czterech kątach. Ale o tym innym razem.

Z modą sprawa miała się zupełnie inaczej. Jej nigdy nie traktowałam inaczej jak jednego z elementów składowych codzienności. Nigdy do głowy mi nie przyszło, że mogłabym się tym zajmować zawodowo. Zresztą, w tamtych czasach… może i jakieś szkoły były, nie wiem. Choć pewnie uznano by to za fanaberie. Zawód stylista? Chyba takiego jeszcze nikt nie wymyślił. Dziś uznanym stylistą może być każdy, np. dotychczasowa menadżerka gwiazd 🙂 To ja nie mogę?

Ale o tym niebawem.

Dodaj komentarz