morze maków czyli rodzinna sesja

morze maków- ujęcie pierwsze

Rok temu, czerwiec 2016, ja, Zuźka obok i Zośka w brzuchu… i morze maków. Wżyciu tylu maków na żywo nie widziałam. Ale ja miastowa jestem, mało widziałam. Ale wtedy było tak pięknie, pola takie czerwone, aż chciało się w nie wejść. Wejść, pobuszować, uwiecznić. I ten brzuch…. A wszyscy wokół sesje ciążowe robią, potem noworodkowe… my akurat nie, ale wtedy te maki no tak kusiły, żeby wejść…

Ja – Zrób zdjęcie jak patrzymy w dal.

On- Patrzcie na mnie.

ja- Nie na Ciebie, tylko w dal. To ma być takie zapatrzenie, rozmarzenie.

On- Nie mogę zrobić zdjęcia, skoro nie patrzycie na mnie.

No więc Zuźka patrzy w obiektyw, a ja tam gdzie chcę :/

morze maków- ujęcie drugie

On- No uśmiechnij się, wyglądasz jakbyś była zła.

Ja- Bo jestem wściekła, bo mnie nie słuchasz!

On- No przecież słucham. Popatrz na mnie.

morze maków- ujęcie trzecie

Ja- Zrób zdjęcia takie niepozowane, my się tu bawimy, kręcimy, a Ty rób zdjęcia.

On- Popatrz na mnie, nie widać Waszych twarzy.

Ja- No przecież nie pozujemy, nie będziemy się gapić na Ciebie!

Piękne lato, cudne słońce, fantastyczna sceneria, a my się żremy. Eh życie…

Maki nas poróżniły, więc przenieśliśmy się na inne morze.

morze rzepaku- ujęcie pierwsze

Ja- To my tu sobie tak idziemy, jak takie wiejskie dziewuchy, ma być pięknie, sielsko, radośnie… nadchodzimy… Zrobiłeś już?

On- Jeszcze nie, za daleko jesteście.

Ja- Ale mamy być daleko!

On- Przecież Was nie widać.

Ja- Dobrze, tak ma być. Zrobiłeś już?

On- Jeszcze nie, podejdźcie bliżej.

wrrrr

morze rzepaku- ujęcie drugie

To sobie w trawie posiedzimy. I nie, nie będę patrzeć na Ciebie. Tak się nie robi zdjęć :/

Zapisz

Zapisz

1 Udostępnień

20 myśli na temat “morze maków czyli rodzinna sesja

  1. Mi maki kojarzą się z takim spokojem 🙂 Chociaż dużo jest takich plenerów, mi zawsze wydają się niepowtarzalne 🙂

  2. Piękne modelki i scenerie. I jakbym słuchała mojego męża, no może nie aż tak, ale podobnie ma. 😉 I też mam Zuzię, ale druga córka to Emilka. 😉 często mylę ich imiona, gdybym miała Zuzię i Zosię, chyba byłoby jeszcze gorzej 😉 Pozdrawiam.

Dodaj komentarz