Podsumowanie roku 2017, czyli co to Mondro wymyśliła

Podsumowanie roku 2017

Podsumowanie roku mijającego jest takim kolejnym etapem wejścia w nowy rok. Tuż za postanowieniami noworocznymi. Postanowienia już odhaczyłam 🙂

W marcu 2017r. strona Mondro pojawiła się w internetowym świecie. Oczywiście nie jest to moje pierwsze zetknięcie ze światem blogowym, nie mniej jednak to drugie podejście uważam za bardziej udane. Jeszcze nie jest tu idealnie, ale ciągle nad tym pracuję. Chcę by znalazło się tu wszystko to co mnie rajcuje i co, mam nadzieję, zarajcuje i Was 🙂

Jako, że ja dość niecierpliwa jestem i lubię mieć wszystko na wyciągnięcie ręki. Postanowiłam (nie ukrywam, że nie pod wpływem innych ;)) wszystkie moje teksty umieścić w jednym podsumowującym poście.

Uwaga! Będzie długo…

No to lecimy, tj. cofamy się w przeszłość.

Podsumowanie roku 2017- marzec

W marcu 2017r. spłodziłam trzy motywujące teksty:

Szczęście? Czyli co?

No weź się, kobieto!

Bądź kim chcesz

Podsumowanie roku 2017- kwiecień

W kwietniu zaś były cztery teksty, w tym jeden w którym dzieliłam się moim instagramowym życiem:

Marzec na Instagramie

Design Your Life

Twoja córka nie jest Twoją przyjaciółką

Post dziękczynny

Podsumowanie roku 2017- maj

Maj był skromniutki, bo tylko dwa posty się pojawiły

kwiecień na instagramie

czytaj człowieku czyli warto czytać

Podsumowanie roku 2017- czerwiec

W czerwcu pojawiły się cztery artykuły

życie zaczyna się po 40-tce?

oh my style

co z tą Lewandowską czyli spór o brzuch

maj na insta

Podsumowanie roku 2017- lipiec

Lipiec obfitował w treści bardziej życiowe, rzekłabym nawet bardziej poważne.

Cesarka- wczoraj i dziś. Fakty i mity.

Rozwód a dziecko

czerwiec nie tylko na insta

capsule wardrobe

Podsumowanie roku 2017- sierpień

Sierpień to prawdziwe szaleństwo, bo aż siedem artykułów „stworzyłam”

ikony stylu czyli budujemy capsule wardrobe

Capsule wardrobe czyli trencz

Capsule wardrobe czyli moje must have

piątkowa kawa nr 1

piątkowa kawa nr 2

lipiec na instagramie

Back to school

Podsumowanie roku 2017- wrzesień

We wrześniu pobiłam sama siebie- dziewięć postów 🙂

piątkowa kawa nr 3

Piątkowa kawa nr 4

Piątkowa kawa nr 5

Piękna po 40-tce

Ikona stylu- Edyta Górniak

weź i zrób to

Ustąpić czy nie ustąpić

Dzień Kobiet Glamour, czyli spotkania z inspirującymi kobietami!- część 1

Dzień Kobiet Glamour, czyli spotkania z inspirującymi kobietami!- część 2

Podsumowanie roku 2017- październik

Październik to osiem artykułów i kilka nowości

morze maków czyli rodzinna sesja

Lumpex fashion

Miłości dwie

Co z tym stylem czyli oko w oko z Madame Chic

Pokój mrówek Z czyli Mała Skandynawia

Piątkowa kawa nr 6

Sobotnia poranna kawa

poniedziałkowa kawa

Podsumowanie roku 2017- listopad

Listopad był skromniejszy

Niedzielna popołudniowa kawa

Likier mandarynkowy

Szczęście po naszemu, czyli wraca moda na hygge

Kosmetyki, czyli must have każdej kobiety nr 1

Podsumowanie roku 2017- grudzień

Grudzień zdominowały święta, całkowicie i niezaprzeczalnie

Grudzień czyli święta, Kevin i pomarańcze i American Christmas

 

21 Udostępnień

23 myśli na temat “Podsumowanie roku 2017, czyli co to Mondro wymyśliła

  1. Świetne podsumowanie – bardzo dobrze, że linkujesz do wpisów, dzięki czemu, jak ktoś coś przegapił to szybko na nie trafi. Do mnie bardziej przemawiają te lifestylowe, kosmetyki to nie moja bajka 😉

  2. Oj napracowałaś się w tym roku! Naprawdę chylę czoła! Fajnie, że tak w jednym miejscu można sobie przejrzeć, co tam u Ciebie ciekawego jest do poczytania. Szczególnie, jak ktoś – tak jak ja – trafił do Ciebie pierwszy raz!

  3. Bardzo ciekawe podsumowanie i takie dokładne. Fajnie jest zrobić takie zestawienie, wtedy samemu dokładnie się widzi jak minął poprzedni rok, jakie cele udało nam się zrealizować i nad czym musimy popracować. Ja takie podsumowania robię sobie co miesiąc.
    Bardzo pracowity rok nad blogiem u Ciebie, oby ten był jeszcze bardziej intensywny.
    Pozdrawiam
    Edyta

    1. Tak też i mi się wydawało. Wszystko w jednym miejscu, widać co i jak. A pracy mam jeszcze sporo, oj sporo, ale i nadzieję, że zamknę ten rok z jeszcze większymi moimi małymi sukcesami 🙂

  4. Faktycznie było tego trochę!
    Najbardziej zaciekawił mnie ppst o tym, dlaczego mama nie może być przyjaciółką swojej córki… Moja mama, odkąd pamiętam, była ‚tą surową’ i ‚tą wymagającą’. Za to tatuś był od rozpieszczania – dlatego po dziś dzień jestem córeczką tatusia. Nie mam im tego za złe, musieli sie, jako partnerzy, małżonkowie i rodzice dopełniać, jednak w okresie dzieciństwa zazdrościłam koleżankom mam, z którymi mogły o wszystkim pogadać, nawet o chłopakach czy miłościach… Ja tego nie miałam i zależy mi na tym, by z moją córcią, która nota bene ma już 4 mies., relacja była bardziej przyjacielska. By wiedziała, że jestem jej mamą, że jestem za nią odpowiedzialna, i że ma mnie szanować, ale z drugiej strony ja ją mam szanować również, jako drugiego człowieka. Chce by wiedziała, że może do mnie przyjść z każdym problemem, czy ze złamanym serduszkiem (zniszcze tego który to zrobi mojej córci, hehe 😍 żarcik). Troche sie rozpisalam, nie na temat wpisu… Ale gdyby nie ten wpis, nie trafiłabym na inny!

    1. Ja nie byłam ani córeczką tatusia ani mamusi, moi rodzice czy rodzice moich znajomych traktowali swoje dzieci na zasadzie „dzieci i ryby głosu nie mają”. Z rodzicami po prostu się nie rozmawiało, z nimi można było co najwyżej się kłócić 😉 Fakt jest taki, że kiedy miałam problem, szukałam rozwiązania w gazetach czy wśród koleżanek (internet wtedy? ależ jestem stara :p), a najczęściej radziłam sobie z nim sama. I właśnie tego chcemy uniknąć dla swoich dzieci. Bo to my rodzice jesteśmy od pomocy i rady, nam można się zwierzyć, my nie wyśmiejemy, wysłuchamy, poradzimy. Choć nie jest to takie łatwe jak się wydaje. Zobaczysz jak mała podrośnie, jak nieraz złapiesz się na tym, że mówisz zupełnie jak Twoja mama 😉 Ciągle się na tym łapię i ciągle z tym walczę… eh rodzicielstwo nie jest łatwe 😉

  5. Jakoś tak mam, że nie lubię podsumowań, ani planów na nowy rok. Ale to Twoje podsumowanie imponuje! Dużo zrealizowałaś. Może więc warto robić podsumowania, bo można się zderzyć z tym co za nami i zobaczyć to na nowo.

    1. Właśnie 🙂 Z reguły w nowym roku odcinamy się od tego co było. Umniejszamy to co za nami. I z reguły w nowym roku życzymy sobie, żeby był lepszy od poprzedniego. A okazuje się, że ten odchodzący wcale nie był taki zły 🙂

  6. Faktycznie bardzo dokładne podsumowanie. 😀
    Wpis „Weź i zrób to”, jest jakby specjalnie dla mnie pisany. 😀 Też wszędzie jeździłam autobusami i nie miałam z tym problemu. Ale ostatnio stałam się trochę mniej mobilna i bardzo mnie to uwiera. Szkoda tylko, że i jazdy i naukę teorii co chwila odkładałam w nieskończoność.
    Spodobało mi się „Design your life”. Ale kiedy wszystkiego jest za dużo, to nawet poukładany dzień i tak będzie na dłuższą mętę bardzo męczący – przynajmniej dla mnie. 😉 Przerabiałam już i chaos i względny porządek, ale dopóki obowiązków było za dużo i tak byłam zmęczona. (Co odkryłam, dopiero, kiedy zwolniłam obroty).
    „Czytaj człowieku, czyli warto czytać”, oj warto. U mnie z czytaniem była tendencja spadkowa, teraz znowu więcej lektur mam. Ale zauważyłam, że teraz, nawet nie tyle telefon jest ciekawszy niż książka, co, czasami (nawet kiedy mam czas) nie zawsze mam siłę, nie wiem, myśleć? I książka i tak idzie w odstawkę. 😉 Ostatnio jest trochę lepiej, bo rozważniej wybieram książki, ale i tak nie raz jadąc tramwajem gapię się przez okno, zamiast czytać.

    1. Jak sobie pomyślę, że teraz mając roczne dziecko, miałabym poruszać się komunikacją, na tym moim zadupiu, to sądzę, że chyba bym się z domu nie ruszała 😉 Chociaż wiadomo, człowiek przystosowuje się do warunków w jakich żyje, więc i do niedogodności bym przywykła. Tylko po co? 😉
      Natomiast Twoje gapienie się przez okno, też ma dobre strony, głowę czasem trzeba nieco odciążyć. Natłok informacji w którym żyjemy skutkuje właśnie tym, że nie mamy siły nawet myśleć. Dobrze jest się tak całkiem odciąć, wyłączyć, zwyczajnie pogapić bez sensu 🙂

Dodaj komentarz