Samorealizacja-afirmacja-rozwój

Podświadomość wróg czy przyjaciel

Jak to jest z postanowieniami noworocznymi wie każdy kto kiedykolwiek zrobił sobie taką listę i po kilku tygodniach ją porzucił. Bo tak zwykle się dzieje. Koniec starego roku i początek nowego, nastrajają nas optymistycznie, dają nadzieję na nowe, na lepsze. Nie bez powodu przecież życzymy sobie, żeby „ten nowy rok był lepszy od poprzedniego”. Tylko, że tak naprawdę czekamy, aż ktoś go takim uczyni. Robimy listę postanowień noworocznych, ambitnie realizujemy swoje plany przez kilka tygodni, po czym wystarczy jeden dzień, kiedy coś nawala i odpuszczamy. Jeden dzień, a już następnego stwierdzamy, że nam się nie chce, albo wręcz wymyślamy milion innych ważniejszych spraw, którymi musimy się zająć.

Czemu tak się dzieje?

A ile już razy postanawiałaś, że w tym roku zapiszesz się na zumbę? Ile lat z rzędu postanawiasz zrzucić te pociążowe kilogramy? Ile razy obiecujesz sobie, że pójdziesz na siłownię?

A teraz odpowiedz sobie sama, ale tak szczerze, dlaczego odpuszczasz? Nie zależy Ci? Więc po co robisz te postanowienia? Zależy, ale… Ale co? Nie dasz rady? Uważasz, że jesteś za stara, żeby iść na zumbę, że to dobre dla młodych, zgrabnych lasek, a nie babki po 40-tce, z wyraźną nadwagą?

Ale dlaczego tak uważasz? Bo jak to wygląda, nie wypada, bez sensu, głupota… Można by mnożyć argumenty dlaczego czegoś nie robimy. Tyle, że my chcemy zrobić to czy tamto, dlatego robimy te postanowienia, mamy nadzieję, że tym razem się uda.

Ale to nie ma się UDAĆ. To trzeba ZROBIĆ!

Afirmacja czyli jak radzić sobie z podświadomością

Dlatego dziś nieco psychologii, absolutne podstawy, bo bez tego ani rusz. Jeśli nie uświadomimy sobie pewnych bardzo ważnych kwestii, które determinują nasze postępowanie, to nigdy nie wyjdziemy poza kokon naszych przyzwyczajeń, przede wszystkim do narzekania i ulubionego stwierdzenia „nie uda mi się”.

Jeśli uważasz, że nic ci się nie uda, to prawdopodobnie masz rację

Bo tak działa nasz umysł. Tak jest zaprogramowany. Jeśli Ty twierdzisz, że jesteś do niczego, Twoja głowa nie przekona Cię że jest inaczej. O tym musisz się przekonać sam.

Podświadomość, a więc coś co jest poza naszą świadomością, coś z czego nie zdajemy sobie sprawy. Do podświadomości właśnie trafiają nasze przeżycia, wspomnienia i ich konsekwencje.

Podświadomość to olbrzymi magazyn pamięci, w którym znajdują się ślady tego wszystkiego, co do nas docierało, podobno już od trzeciego miesiąca życia płodowego. Te wszystkie informacje tworzą najrozmaitsze połączenia, które uruchamia jakiś inny bodziec. Widok przywołuje wspomnienie, zapach jakąś sytuacje, piosenka budzi pozytywne uczucia a czyjś głos – na przykład – irytację. Czasem uruchomione połączenia wywoływać mogą w nas zachowania, których nie rozumiemy. Ktoś nas złości, czegoś się boimy, do czegoś innego nas ciągnie… W podświadomości znajdują się wszelkie informacje będące wynikiem naszych doświadczeń, przeżyć ale także słów wypowiadanych w naszej obecności oraz tych, które wypowiadaliśmy sami”- http://www.majewska-opielka.pl/co-to-jest-podswiadomosc/

Poznaj swoją podświadomość

Przykład 1:

Mała Krysia zwierzyła się mamie, że kiedy dorośnie chce zostać kosmonautą. Mama roześmiała się i powiedziała, że dziewczynki nie zostają kosmonautami. To jest zawód dla chłopców. Kiedy Krysia dorastała lubiła z tata majsterkować w garażu i postanowiła zostać mechanikiem samochodowym. Mam oczywiście jej pomysł zignorowała, jednocześnie zganiła, że zajmuje się głupotami, zamiast myśleć o przyszłości. Krysia poszła więc do liceum, potem na studia i została sekretarką w dużej firmie, gdzie parzyła kawę i zarabiała przyzwoite pieniądze. Przez długie lata nie znosiła swojej pracy i swojego życia… (do Krysi jeszcze wrócimy, w innym temacie)

Przykład 2:

Karol w podstawówce był bardzo otwarty, lubił zabierać głos na lekcjach, często recytował wierszyki, aż pojawiała się możliwość występu przed większą publicznością, na szkolnym apelu. Podczas występu Karol pomylił zwrotki wiersza, zaciął się i nie umiał z tego wybrnąć, cała szkoła ryknęła śmiechem. Po latach, kiedy nikt już o tym incydencie nie pamiętał, Karol, będący już dorosłym mężczyzną, dostał propozycję poprowadzenia szkolenia dla kilkunastu osób. Nie podjął się tego zadania, tracąc w ten sposób możliwość awansu na stanowisko, o którym marzył.

Przykład 3:

Maryśka, uwielbiana przez rodzinę mała prymuska. We wszystkim najlepsza. Od dziecka żyła w przekonaniu, że może wszystko. I choć zdarzało się, że życie rzucało jej kłody pod nogi, ona jednak wiedziała, że da rade je przeskoczyć. I dawała. Nie dostała się na wymarzone studia prawnicze na prestiżowej państwowej uczelni, poszła na studia psychologiczne na uczelni prywatnej. Uznała, że psychologia może jej się w życiu przydać, a na prawo zdawała po raz drugi, i trzeci. Dostała się za czwartym.

Przypomnij sobie przeszłość

Jak widać nasze przeżycia z przeszłości, nawet jeśli o nich nie myślimy na co dzień, bardzo mocno wpływają na to jak siebie samych postrzegamy w dorosłym życiu. Czy idziemy przez życie przebojowo, wszędzie widząc okazje do wykorzystania, czy każda okazja wywołuje w nas lęk, że nie damy rady, że się zbłaźnimy. To co pozostawiło w nas nieprzyjemne wspomnienia spowoduje, ze będziemy takich sytuacji unikać.

Podświadomość bywa więc jak tarcza ochronna, która chroni nas przed światem, nie dopuszcza do nas tych emocji i tych, które mogą spowodować powtórkę z przeszłości. Podświadomość odpowiada właśnie za nasze lęki.

Ale można podświadomość również traktować jako swego rodzaju programator naszego umysłu.

Można a nawet trzeba.

Owszem, czasem potrzeba psychologa by wydobył nas z naszych lęków, bo bywa i tak, że dawne emocje były tak silne, że umysł wyparł je całkowicie. Ale to już są dużo poważniejsze sprawy, którymi nie będziemy się zajmować.

My możemy ze swoją podświadomością powalczyć sami.

Jak???

Drogi rodzicu, co robisz kiedy Twoje dziecko zaczyna trząść się ze strachu przed klasówką? Uspokajasz je i przekonujesz, że da sobie radę, że przecież się uczyło, że wszystko będzie dobrze.

Dokładnie tak to działa. To co robisz w stosunku do swojego dziecka, zacznij robić w stosunku do siebie. Przekonuj siebie, że dasz radę, że to że trzęsiesz się jak galareta to tylko stres, że musisz go opanować, bo on nie jest dobrym doradcą.

Walka z podświadomością to pozytywne wpływanie na siebie samego

Zdania wpływające na poziom samoakceptacji w psychologii nazywa się

AFIRMACJĄ

Afirmować siebie to stymulować rozwój osobisty, poprzez akceptację siebie. Afirmacja polega zazwyczaj na powtarzaniu pozytywnych twierdzeń na temat własnej osoby, co ma prowadzić do identyfikacji z ich treścią. Afirmacja wykorzystuje mechanizm autosugestii i medytacji w celu wzmacniania poczucia akceptacji u osoby ją stosującej.

Afirmacja- proces

Tak to działa

Jeszcze jeden przykład? Taki z życia wzięty. Idąc na rozmowę kwalifikacyjna w sprawie pracy, na której mi zależało, z reguły zżerał mnie stres. I bywało tak, że z takich rozmów wychodziłam z niczym, no może z kolejną porażką na koncie i poczuciem, że do niczego się nie nadaję. Ale nastał taki czas, kiedy nieco sobie odpuściłam. Nie, nie wmawiałam sobie że na pewno dostanę posadę o którą się ubiegałam, ale podchodziłam do sprawy na luzie. Dzięki czemu podczas rozmowy nie byłam spięta, nie jąkałam się, nie czerwieniłam, byłam sobą. Kiedy więc mówiłam, że lubię kontakt z ludźmi, że nie boję wyzwań czy podejmowania decyzji, mój potencjalny pracodawca widział, że ma do czynienia z osobą pewną swoich kompetencji i możliwości. Mogłam sobie pozwolić na swobodną rozmowę, która była nagradzana tym, że pracę dostawałam.

(w następnym poście-> o tym jak dostać pracę w drogówce nie mając prawa jazdy)

Doświadczenie a wykształcenie, czyli jak dostać pracę nie mając żadnego z nich

Innym, zabawniejszym przykładem z życia wziętym, jest sytuacja, która przytrafiała mi się w przeszłości. Choroba lokomocyjna, szczególnie objawiająca się w zatłoczonych autobusach, którymi w okresie szkolnym musiałam się przemieszczać. Ileż to razy musiałam wysiadać w połowie drogi, bo nie była w stanie wytrzymać. Człowiek ma wrażanie, że zaraz zemdleje i dostanie ataku serca jednocześnie, przy tym jest mu niedobrze i żołądek pod gardłem. Koszmar. Trwało to długo, aż trafiłam do lekarza, który przepisał mi leki. Kiedy dopadał mnie atak brałam tabletkę i powtarzałam sobie w kółko „jest dobrze, nic się nie dzieje, zaraz Ci przejdzie, jest dobrze, nic się nie dzieje… „ aż przechodziło. Tylko, że pewnego dnia tabletek zabrakło, a ja musiałam dojechać na czas. Zaczęłam więc znów powtarzać swoją mantrę „jest dobrze, nic się nie dzieje…, aż przyszedł mi do głowy refren pewnej piosenki „jest super, jest super, więc o co ci chodzi…” 😀 Nie lubię tej piosenki, nie lubię T. Love, ale te proste (a nawet prostackie) słowa na mnie działały:D

To dopiero siła autosugestii

2 Udostępnień

4 myśli na temat “Podświadomość wróg czy przyjaciel

Dodaj komentarz