Planowanie jest ważne i fajne

Przygotuj się czyli realizujemy postanowienia

Miły poranek

Każdego poranka człapiesz do kuchni, szurając bosymi stopami po podłodze. Zaspana z na wpół przymkniętymi oczami sięgasz bezwiednie do tej samej od lat półki i wyjmujesz machinalnie kilka standardowych produktów… rutynowo odmierzasz, wsypujesz, wlewasz, włączasz przycisk.

Kilka sekund przyjemnego, monotonnego buczenia przedłuża Twoją drzemkę… jeszcze chwilkę, jeszcze zdążysz dośnić końcówkę dzisiejszego snu… Po czym jak w reklamie, do nozdrzy Twoich dociera obłoczek jedynego w swoim rodzaju, cudnie rozkosznego zapachu świeżo parzonej kawy.

Planowanie jest ważne i fajne

Upijasz łyk, i jeszcze jeden, po czym rozmarzona otwierasz oczy… i tu bajka się kończy

Przed sobą widzisz pobojowisko w zlewie, dywan brudu w postaci okruchów, rozsypanych płatków i psich chrupek na podłodze. A będąc matką mocno nieletnich dzieci, z swojej kuchni, napotykasz milion innych, zupełnie tu niepasujących przedmiotów. Patrzysz z niedowierzaniem (choć tak jest codziennie od kilku miesięcy) i z rezygnacją kręcisz głową. „Dobra, za chwilę” myślisz i z parującym skarbem w dłoni zmierzasz w kierunku kącika, w którym zamierzasz się zaszyć na kilka minut. Omijasz porozrzucane samochodziki, zwinnie przeskakując niedokończone budowle z klocków i …. z impetem wpadasz na krzesło, na którym spokojnie leży sobie karton z akcesoriami do hybrydy, którą robiłaś wczoraj. Pal licho te zabawki, jeszcze sporo czasu minie nim dzieci nauczą się, że do zabawy służy ich pokój, ale… czemu wpadłaś na krzesło, skoro od szafki z ekspresem dzieli je 2 metry. I czemu ten cholerny karton leży w kuchni, zamiast schowany w jakiejś szufladzie w komodzie w salonie?

Nie mieści się!

Rozglądasz się wokół i cóż, kawa do pobudzenia już nie jest potrzebna. Pod ścianą, na przeciwległym rogu kuchni, tam gdzie miało stać wspomniane już krzesło, piętrzyły się kartony z rzeczami, które miałaś wynieść do piwnicy. Omiatając na szybko pomieszczenie dostrzegasz na szafkach ozdobne butelki, które decoupagem robiłaś z córką lata temu. Na blatach swoje miejsce znalazły produkty zakupione wczoraj i dotąd nie schowane. Bo w szafkach nie ma miejsca! Pytanie co tam jest? Zaglądasz i co widzisz? Słoiki puste i pełne, jakieś nieużywane, stare garnki, plastikowe pojemniki bez pokrywek…. Rany, chwytasz się za głowę i uwierzyć nie możesz widząc tę graciarnię.

Zbieractwo to straszna choroba. Nie twierdzę, że skończysz jak bohaterowie programu „Mania chomikowania”, ale skoro w przepastnej komodzie nie możesz znaleźć miejsca dla kilku lakierów, a w ogromnej kuchni obijasz się o meble i nie masz gdzie schować kupionych produktów, to chyba Houston, mamy problem!

Weź i to ogarnij

Jak to się kuźwa nie mieści!- wyrzucasz z siebie i ogarnięta nagłą złością, pędzisz co tchu ku owej przepastnej komodzie. Problem pojawia się w chwili gdy usiłujesz otworzyć pierwszą lepszą szufladę. Wraz z szufladą komoda w całości pochyla się ku Tobie. Właściwie należałoby powiedzieć, zamiast szuflady, bowiem ona ani drgnie. Napchana do granic możliwości, nie zamierza się otworzyć. Po kilku mniej lub bardziej spektakularnych próbach, szuflada się poddaje. Najpierw jedna, potem druga i trzecia w końcu również. Całość przedstawia widok dość osobliwy. W komodzie bowiem jest wszystko, od elektroniki typu plątanina starych ładowarek, poprzez dawno już nieużywane, stare, obciachowe i niemodne firanki, aż po notatki ze szkoleń z poprzedniej pracy, które przy każdym sprzątaniu (czyt. raz na kilka lat) odkładasz, bo przecież do nich zajrzysz… ale nie zrobiłaś tego od czasu wspomnianego szkolenia. Ile to lat temu było? Z 7?

Przygotuj się

Zamiast biadolić, że coś Ci się może przydać… że niby co? Te stare, obciachowe firanki? Skoro są stare i obciachowe to do czego miałyby się przydać? Do altanki w ogródku? Serio? Zamierzasz je tam powiesić? Nie wieszasz ich w oknie, bo, jak ustaliliśmy są ohydne, a powiesisz je w altanie? Te ohydne firanki? I będziesz na nie patrzeć całe lato? No weź… skoro są dobre, w sensie nie zniszczone to je oddaj lub sprzedaj, komuś mogą się podobać. Ale przestań je kisić w szufladzie, której potrzebujesz bardziej niż tych firan.

Dobra, firanki mamy z głowy. Co teraz? Kable! O raju, pamiętasz w ogóle jak wygląda Nokia 3310? Nie, to po diabła Ci ładowarka do niej? Dla nie pamiętających zamierzchłych czasów- tak wyglądał najpopularniejszy telefon swojej ery 😀

Wywal to! Wywal wszystkie ładowarki do telefonów, których nie posiadasz. I wszystkie inne kable o których istnieniu nie wiedziałaś, ani nie masz pojęcia o ich przeznaczeniu. Ale Uwaga!!! Wcześniej skonsultuj się z małżonkiem, bo nieuprawnione wywalenie tego asortymentu, który małżonek uzna za niezbędny, grozić może poważnym uszczerbkiem na zdrowiu psychicznym, tudzież rozwodem. Jeśli już wiadomo, że kable są potrzebne, niechże je szanowny małżonek zabierze ze sobą, gdzie chce. Byle z dala od komody!

Co my tam jeszcze mamy? Notatki ze szkoleń… haaaa haaaa haaaa bez dwóch zdań, wywal je. Przy każdym wielkim sprzątaniu, czyli raz na kilka lat, odkładasz je uznając, że je przeczytasz, bo generalnie to co zawierają może przydać Ci się do pracy obecnej. Tylko, że jak już ustaliliśmy szkolenie było 7 lat temu, albo i więcej, a Ty nie zajrzałaś do nich ani razu. Więc przestań się łudzić.

Masz dwa wyjścia, albo tu i teraz siadasz i do nich zaglądasz, ale tak trochę bardziej skrupulatnie niż robisz to przy każdym większym sprzątaniu, albo wywal je natychmiast. Nie ma, że za chwilę, że jak skończysz sprzątać. Bo jak skończysz sprzątać, nie będzie Ci się chciało i wylądują z powrotem tam gdzie leżą od lat.

Planner 2018Foto by Zuz (czyli moja 11-latka)

Zrób miejsce na nowe

  • – Znajdź czas i ogarnij choć jeden mebel dziennie
  • – Przejrzyj rzeczy, które się w nim znajdują. Czy każda z tych rzeczy ma swoje miejsce? Czy rzeczywiście jest Ci potrzeba? Czy jej używasz?
  • – Pozbądź się wszystkiego co stare, niepotrzebne i nieaktualne.
  • – Posortuj rzeczy na „do wyrzucenia”, „do sprzedania” lub „do pck”.

I jak teraz wygląda ta przepastna komoda? Ooo z jaką lekkością wysuwają się szuflady! Jaka ona duża! Jaka pusta. I dobrze. I tak ma być. Niebawem i tak ją zapełnisz, pilnuj tylko, żeby nie trafiały tam rzeczy z którymi nie wiesz co zrobić, bo w końcu zrobisz tam śmietnik.

Zapamiętaj!

Nie otaczaj się więc rzeczami, których nie potrzebujesz. Zagracasz swój dom, swoją przestrzeń życiową. „Zrób miejsce na nowe” nie oznacza, że masz pozbyć się starych rupieci, żeby móc znów gromadzić nowe. „Zrób miejsce na nowe”- oznacza zmiany.

I o tym już następnym razem 🙂

6 myśli na temat “Przygotuj się czyli realizujemy postanowienia

  1. Co tam ładowarka do starej Nokii, ja mam do niej kolorowe obudowy i baterie. Nie wiem po co to trzymam, chyba z sentymentu 😂 Ja raczej staram się ograniczyć graty, ale mojemu mężowi wszystko się przyda od starej scierki po nieświadomego pochodzenia śrubki 😉

    1. Oj to pojechałaś z tymi obudowami 😀 A z mężami to już tak bywa, trudno od nich wymagać, żeby pozbyli się swoich gratów. Choć przyznam, że czasem te niewiadomego pochodzenia śrubki przydają się w najmniej spodziewanym momencie 😉

  2. Masz racje, porządki i wyrzucanie niepotrzebnych rzeczy nie jest łatwe, ale potrzebne. Idzie wiosna, a z nią łatwiej nam sie rozstać z tym co nam tylko miejsce zajmuje w szafie.

    1. Właśnie. Ja, jak tylko pierwsze promienie słońca zaglądają mi do okien, dostaję takiego powera na sprzątanie, że lata wtedy wszystko. Po całym dniu wietrzenia i wyrzucania padam bez życia, ale ta satysfakcja jest tego warta 😀

Dodaj komentarz