No weź się, kobieto!

Pięć miesięcy temu z Twego łona na świat przyszło nowe… rozkosznie pulchniutkie… cudnie pachnące… przesłodkie stworzonko… itp… itd… koniec tego słodzenia, bo tu pozytywy się kończą, bo tu nie o dziecku będzie.

W ciąży przytyłaś, wiadomo… pewnie, że nie tak jak za pierwszym razem, ale… pierwszy raz miał miejsce 10 lat temu, to już nie to samo ciało, nie ta przemiana materii, czy jak to tam zwał… teraz zrzucić jest trudniej.

W tej ciąży wielkość Twojego biustu przekroczyła wszelkie dopuszczalne normy. Stanik kupiony na bazarze (no nie wszystkie zaopatrujemy się w bieliznę w Triumph`ie czy innym Intimissimi`ie), w największym z możliwych rozmiarze, nieprzyjemnie wbija się w ciało…

Jeśli kiedyś marzyłaś o większym biuście, to teraz chętnie zdzieliłabyś się w pysk.

===> w tym momencie pojawia się scena w której Pamela Anderson w czerwonym kostiumie ratowniczki Baywatch biegnie skrajem plaży, a jej piersi z każdym ruchem miarowo falują unosząc się i opadając <=== … cięcie…

to nie tak wygląda, tak naprawdę to regularnie obrywasz w podbródek czymś co przypomina dwie piłki tenisowe odziane w stare, zużyte skarpety…

no weź, jak tu biegać?

Podobno wymyślono coś takiego jak sportowy stanik, choć szczerze wątpię żeby dał radę czemuś co tyle waży (nie wiem ile To waży, bo nie ważyłam, da się?). I choć nie biegam (z powodów, powiedzmy, że wyżej wymienionych) to chyba dam mu szansę i sprawię sobie coś takiego… a nuż zadziała i uratuje moje zdrowie psychiczne?

Wielki cyc to jeden problem, ale lokal który Twoje dziecię zajmowało przez 9 miesięcy życia płodowego też nadaje się do remontu…

tylko weź i się odchudź, skoro jesteś fanatyczną wszelkiego słodkiego zła?

No weź się odchudź, skoro przez wspomniane 9 miesięcy pozwalałaś sobie na wszystkie żywieniowe grzechy…?

jeśli nie wyobrażasz sobie śniadania bez tostów z zapieczonym żółtym serem, czy wieczoru z wielką michą słonego popcornu, zapijanego po amerykańsku obrzydliwie smacznie słodką colą?

No weź i się odchudź

I choć wiek twój nie predysponuje cię do tego by paradować w skąpym bikini po nadmorskich plażach, wzbudzając zachwyt płci odmiennej powabem swego jędrnego i zmysłowego ciała… to jednak chciałabyś wyglądać przyzwoicie, we własnym, chociaż, mniemaniu.

No sorry, samo się nie zrobi

jak nie ruszysz tyłka, to ta odmienna płeć nie uraczy cię swoim spojrzeniem, o ile z odrazą ostentacyjnie nie odwróci wzroku…

Więc rusz się jedna z drugą, bo choć płeć odmienna, niby brzydsza i też nie doskonała, nie jest wyrocznią w kwestii twego samopoczucia, to jednak jest to jakiś argument, nie?

A jeśli nie jest, to uświadom sobie, że najlepszym motywatorem zmian w sobie jesteś Ty sama, bo tak naprawdę to ty masz się sobie podobać

I jeśli doczytałaś dotąd, to znaczy, że i tobie nadprogramowe kilogramy spędzają sen z powiek. Tylko, że nie licz na cud, na to że podam ci gotowe rozwiązanie, że powiem jak zrobić żeby się nie narobić, bo nie powiem. Wyjście jest jedno- mniej żreć i więcej się ruszać, ale… podstawowym warunkiem jest to, że naprawdę tego chcesz…

jeśli tego chcesz

jeśli Ty tego chcesz, a nie ktoś kto wpędza Cię w poczucie winy, że po pięciu miesiącach nadal wyglądasz jak w 4 miesiącu ciąży.

Reasumując: ja idę na zumbę/fitness/siłownię/biegać (niepotrzebne skreślić) i zamierzam nie tyle się odchudzić, co jeszcze dobrze się przy tym bawić. Jak znajdę odpowiedni dla siebie sposób to dam ci znać.

Na koniec, ku pokrzepieniu

zdj. nr 1- teraz wyglądam mniej więcej tak

zdj. nr 2- tak chciałam wyglądać kiedy miałam jakieś 20 lat mniej

zdj. nr 3- teraz wystarczy mi, że będę wyglądać tak… dziarę już mam 😉

Zapisz

22 myśli na temat “No weź się, kobieto!

  1. Oj zgadzam się z tym, że przede wszystkim mamy podobać się sobie. Nie koleżance, sąsiadce, czy siostrze, ale sobie. To ze sobą mamy czuć się dobrze. Warto jest o siebie dbać, mimo macierzyństwa pamiętać również o sobie. Dlatego, jeśli czujemy się źle z tym jak wyglądamy nie zasłaniajmy się macierzyństwem, dzieckiem i obowiązkami skoro nic nie robimy w tym kierunku by wyglądać inaczej. Poświęćmy chociaż chwilę na to by zadbać o siebie. Wpłynie to zarówno na nasze zdrowie psychiczne jak i fizyczne.

  2. Ja wlasnie jestem u mamy która mi wypomina ze ona troje urodzila dzieci a ja jedno i że jestem gruba a sama do szczuplych nie należy ech

    1. oj temat matek to temat rzeka, jestem w trakcie tekstu w którym rozliczam się ze swoją… pamiętaj, dla siebie żyjesz nie dla matki, jak Tobie z Twoim ciałem dobrze to jej nic do tego… jeszcze żeby te matki to rozumiały 😉

  3. W pierwszej ciąży gwałtownie odstawiłam wysiłek fizyczny, który przez wszystkie lata regulował mój metabolizm i dzięki któremu nigdy się nie odchudzałam. Przytyłam 27 kg. Zrzuciłam 22 kg. Tych 5 kg chyba ze mną już pozostanie 🙂

    1. ja zawsze byłam chudzielcem, w pierwszej ciąży przytyłam 20kg, a spadło 15, te 5kg zostało, ale było mi na rękę… potem już pod górę, bo po tej ciąży zostało z 10 :\

  4. Że wszystkich aktywności fizycznych akurat biegania nienawidzę najbardziej xp ale fakt, trzeba się wziąć za siebie. Co prawda nie jest że mną tak źle, ale do wyglądu sprzed ciąży odrobinę mi brakuje

    1. i ja takie właśnie do niedawna miałam zdanie, że nienawidzę… bo się człowiek męczy, charczy, serce prawie chce wyskoczyć z piersi, tchu nie można złapać… ale jak za trzecim podejściem uspokoiłam oddech i na luzie przebiegłam 3km to nogi nie chciały się zatrzymać i jeszcze pół km machnęłam 😀 oczywiście nie powiem, że lubię ale już nie nienawidzę 😉

  5. Napisała co wiedziała a weś się ogarnij rewelacja fajny tekst też się katuje ale dla siebie samej lubie jedzic na rowerze i sprawia mi to przyjemosć ale niestety pogoda przez ostatnie dwa miesiace naprade daje mi w kość więc męcze się w domu troche na trapolinie.

Dodaj komentarz